kinky

Share – dziel się przyjemnością! Recenzja dilda od Fun Factory

FINN: Testując Moody’ego myślałam, że trafiłam na wyjątkowy wibrator stworzony z myślą właśnie o mnie. Kiedy w nasze ręce wpadł Share, zweryfikowałam ten pogląd bardzo szybko. Jeśli Moody był gadżetem wyjątkowym, to Share jest niezaprzeczalnie genialny – i nie ma wibracji!

Podwójne dildo Share przeznaczone jest dla par, co można stwierdzić już po samej nazwie – niezwykle przyjemnie się nim dzieli. Posiada dwie końcówki: krótszą aktywną i dłuższą pasywną. My wybrałyśmy ten średni, o ładnym kolorze pudrowego różu, i to był strzał w dziesiątkę.

Wcześniej miałyśmy do czynienia z podwójnym wibratorem typu strap-on, wiecie, zwykły penis z wibracjami na uprzęży, która momentami wbijała się tam, gdzie nie ma potrzeby. Tutaj tego nie ma. Nie ma niewygody, konieczności przekładania i zapinania pasków, nie ma kabli od pilota ani wibracji. I to jest duży plus. Minusem zaś, zwłaszcza dla typowych pedantek z psami w mieszkaniu, elektryzowanie się i przyciąganie do siebie wszelkich włosków, jakie tylko mogą się czaić w sypialni.

SASH: Share pozwala cieszyć się seksem w jego najprostszej postaci, takim, do jakiego wszyscy zazwyczaj dążymy (nawet w parach lesbijskich), wynikającym z bliskości partnerów, bliskości ciał, ciepła i czułości – co nie oznacza, że nie można się nim bawić ostro – wręcz przeciwnie.

Krótsza końcówka dla aktywnej partnerki posiada zgrubienie, które doskonale utrzymuje penisa wewnątrz. Jeśli mamy dobrze wytrenowane mięśnie pochwy, żadna pozycja nie będzie dla nas problemem. W dodatku przy każdym ruchu łechtaczka ociera się o specjalnie do tego stworzony początek części dłuższej, co mi osobiście zapewniło podczas jednego stosunku więcej niż jeden orgazm. 😉 A tego właśnie potrzeba kobiecie do szczęścia. Dłuższa końcówka spełnia rolę „pełnoprawnego” penisa i przyjemności, jaką daje, chyba nie trzeba opisywać. Już sam widok jest podniecający.

FINN: Share cieszy oko i dotyk. Silikon medyczny, z którego zrobione są gadżety od Fun Factory, jest naprawdę przyjemny w dotyku. Gładki i aksamitny, nie sprawia żadnych problemów we wprowadzaniu, nie wywołuje alergii, a także, w przypadku Share, jest wodoodporny. Wizualnie również spełnia swoją designerską rolę. Można powiedzieć, że taki trochę z niego niepoprawny romantyk, który pieści zmysły, urzeka i zniewala.

Share dał nam seksu, jakiego zawsze chciałyśmy. Nic nie krępowało naszych ruchów, nie zajmowało dłoni, co pozwalało na dodatkową masę przyjemnych pieszczot; nic technicznego także nie odwracało uwagi. Jednym słowem – znakomity.

Nasze nowe, ulubione dildo nie jest tylko czymś, co służy do zaspokajania. Bliskość, namiętność, pasja – daje o wiele więcej. Przydają się, jak wspomniałyśmy, regularne ćwiczenia mięśni Kegla. Kilkanaście minut dziennie i przed parą otwierają się coraz to nowsze pozycje. Z czystym sumieniem polecamy go wszystkim, także początkującym, jeżeli chodzi o najmniejszy rozmiar.

Więcej informacji na temat Share’a znajdziecie na stronie KinkyWinky